Wpis

wtorek, 21 kwietnia 2015

no właśnie!

wiedziałam, że podbiał! Przypomniało mi się, jak zobaczyłam w aptece popularne tabletki na gardło.

Zresztą ja mam słabą pamięć do żółtych kwiatków. Aktualnie kombinuję nad jakimiś owocowo-kwitnącymi roślinkami do ogrodu i do posadzenia pod oknem sypialni [rozbujałam się trochę ogrodniczo :)], i przyszły mi na myśl te krzaki, które teraz kwitną dziko na żółto. Tak naprawdę, że jeszcze drzewa liści nie mają, a one już kwitną. Są na "f", to wiem.

Cały dzień mi chodziły po głowie. Nie wymiękłam i nie rzuciłam się na Google, chociaż na pewno by mi pomogło. Nie, sama muszę sobie przypomnieć, choćby nie wiem jak bardzo mnie wkurzały floksy na końcu języka [metafora taka ;)], bo moja babcia ma na działce floksy i jakoś się do mnie przylepiły.

Nie floksy, cholera jasna, przecież to nie floksy.

Jechałam gdzieś z Tomim, do sklepu chyba. Patrzę sobie przez okno samochodu na mijający świat, i nagle.. FORSYCJE! Tak, przecież to forsycje! Sukces! :D

Ale już w drodze powrotnej do domu myślałam tylko o floksach..

Muszę sobie kupić tabletki na pamięć, słyszałam reklamę w radio. Tylko jak one się nazywały..? ;)

 

Wróciliśmy z weekendowego szkolenia Enduro ES! Okazało się, że cóż z tego, że umiem przejechać się po strasznym torze w Bąkowie. Cóż, że podskakuję na górkach. Marność, wszystko marność, skoro technika badziewna. Przez dwa dni intensywnego szkolenia [właściwie miałam nauczanie indywidualne, jako największa łajza z grupy, nie było nikogo o tak żadnych umiejętnościach ;)] pracowałam nad pozycją przy gazowaniu, hamowaniu, skręcaniu i jechaniu bokiem. Dzisiaj już jako tako żyję, ale wczoraj miałam takie zakwasy, że nie mogłam sobie sznurówek zawiązać. Oprócz tego troszkę skręcona kostka i siniaków jak u ofiary stłuczki, no ale jak jest człowiek kaleczny to zawsze się urządzi, choćby był zakuty w ochraniacze od góry do dołu. 

Zadowolona jestem bardzo, pan mąż nie mniej, będę teraz musiała dużo ćwiczyć przed wyjazdem do Rumunii, myślę, że kosztem siłki, trudno. Są priorytety ;) 

W międzyczasie jeszcze pyknęłam wizytę do Koszalina na realizację- idzie dobrze, pewnie w tym tygodniu faktura, i dobrze, bo potrzebuję premię- złamałam rączkę od ciepłego ssania w motku, no i mam do wymiany łożyska główki ramy i pompę tylnego hamulca. Dobrze, że Tomi ogarnia takie sprawy ;) planuję sobie kupić w Juli robocze portki i razem z nim koczować w garażu. Muszę się dowiedzieć co tam w bebechach mojego kucyka siedzi :)

na zdjęciach fika pan mąż.

i ekipa

 

 A teraz lecę robić inwentaryzację!

2015/04/21 14:41:47

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
nuxy
Czas publikacji:
wtorek, 21 kwietnia 2015 14:41

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • sekretarka.bozeny napisał(a) komentarz datowany na 2015/04/21 15:22:51:

    Ale Ci się gęba cieszy! :)))) Rewelka :) Pasja fajowska, także nic dziwnego w sumie :)

  • nuxy napisał(a) komentarz datowany na 2015/04/29 15:02:11:

    no właśnie mina niewyjściowa bo musiałam pędzić żeby zdążyć przed samowyzwalaczem, ale cóż. nie można zawsze wyglądać bosko :P

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa