Wpis

środa, 11 lutego 2015

Orzech w stolicy

Wyprawa do stolicy udała się chociaż troszkę. Zwiedziliśmy Kopernika, owszem. Zajęło nam to z pięć godzin i pod koniec byliśmy nieźle zmordowani. Jeśli ktoś by się wybierał, to polecam zabrać ze sobą jedzenie [jest bar na dole, ale żarcie takie dziwne jakieś. No i niewegańskie ;)] i wygodne buty. Eksponatów jest cała masa, ludzi też była masa [na szczęście przyszliśmy w miarę wcześnie], ale do niektórych urządzeń trzeba stać w kolejce. Albo pchać się łokciami ;) generalnie polecam dla dzieciaków, może trochę młodszych niż Młody, ale i on sobie coś znalazł. 

Ja bujałam w obłokach.

Do Wawki udaliśmy się Polskim Busem- dzień wcześniej kupiłam bilety po 22pln/osoba, i za tą cenę bujaliśmy się komfortowym autobusem z masą wolnych miejsc [więc siedziałam osobno ja, torba i worki z wałówką ;)], malutką ale działającą toaletą i śmigającym wifi, dostaliśmy poczęstun- kawę/herbatę, muffinka, herbatniczki, lody, no szał. Czytałam sobie Kinga/Strauba "Czarny Dom" i podróż zleciała mi migusiem. Na miejscu bujaliśmy się komunikacją miejską- co jak co, ale Warszawa jest doskonale skomunikowana, a aplikacje na smartfony i strona jakdojade. robią robotę.

Pałac Kultury musi być.

Nocleg w hostelu w pełni mnie usatysfakcjonował- mieliśmy 10min do Kopernika, blisko sklepy i restauracje. Mały pokoik, na korytarzu wyposażona kuchnia i łazienki - czego więcej potrzeba? Tomasz narzekał co prawda na twardość łóżka i niewygodność poduszek, ale mi się spało doskonale.

Oraz Łazienki.

Niestety, nie załapałam się na wizytę w Muzeum Powstania Warszawskiego- chłopaki sami pojechali. Ja musiałam być w Zusie, na odbiorze który się nie odbył :[ więc pewnie będę musiała się tam bujnąć raz jeszcze..

Cóż, może przynajmniej skosztuję czegoś smacznego w Vege Mieście. Tym razem zadowoliłam się burgerkiem z Krowarzywa. Był całkiem smakowity [skusiłam się na trawexa- burger dnia, ponieważ jaglanexy się skończyły]. Oraz kawałek ciasta kawa-kardamon, z którego zysk przeznaczony został na wsparcie Otwartych Klatek, także tego. Charytatywne nie tuczy ;)

A na to wpadliśmy podczas wieczornego spaceru "w kierunku nosa"

przeznaczenie, jak nic!

Planowany drugi termin odbioru w Zusie to przyszły wtorek, chociaż jeszcze pół godziny temu byłam pewna, że będę musiała jechać jutro. Cudownie, cudownie. Dobra organizacja kluczem do sukcesu.

A na głoda polecam spaghetti a'la Matka Weganka: ja oprócz kaszy gryczanej użyłam też zielonej soczewicy z Lidla. Uwielbiam to danie i mogę się nim opychać w opór, za to Pan Mąż tylko gmera widelcem w talerzu z markotną miną.. Dziwny jest ten świat.

2015/02/11 16:08:31 wegańskie spaghetti

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
nuxy
Czas publikacji:
środa, 11 lutego 2015 16:08

Polecane wpisy

  • Potrzebna stylistka!

    w piątek z rana jedziemy w okolice Olsztyna, żeby wziąć udział w ślubie i weselu mojego kuzyna. Jeszcze nie wiem co założę, ale spoko, to nie ja wychodzę za mąż

  • no właśnie!

    wiedziałam, że podbiał! Przypomniało mi się, jak zobaczyłam w aptece popularne tabletki na gardło. Zresztą ja mam słabą pamięć do żółtych kwiatków. Aktualnie ko

  • Po robocie, przy sobocie

    Chociaż tak naprawdę, jeszcze jestem w pracy. Ale zaraz się zwijam. Zjadłam właśnie pyszne, wczorajsze spaghetti bolognese z kaszą gryczaną i zieloną soczewicą

Komentarze

Dodaj komentarz

  • sekretarka.bozeny napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/11 21:30:52:

    To spagetti zawojowało rodzinę Bożeny :) Poza Karolkiem cała rodzina wcina jak wściekła. Zobaczymy z soczewicą :)
    Bujanie w chmurach bardzo super :)

  • karolinabc napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/14 22:49:38:

    Bujałaś w obłokach i to dosłownie ;)

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa