Wpis

poniedziałek, 12 stycznia 2015

zgodnie z nagłówkiem

Wstałam sobie dziś troszkę po szóstej rano. Ogarnęłam, przyodziałam, i pomaszerowałam dziarsko w kierunku sklepu. Cel- bułki dla Pana Męża. Ledwie wyszłam za furtkę osiedla, kiedy dopadła mnie rzeczywistość. Nagle cały świat się zachwiał, ja utraciłam dosłownie grunt pod nogami, serce zaczęło walić jak oszalałe! Co się dzieje?!

Ano nic, ślizgawka.

A ja założyłam moje najbardziej śliskie buty, piętnastoletnie [15!!] trapery, jeszcze po mamusi.

Drogę do- i ze- sklepu pokonałam dostojnym krokiem pingwina

bo oczywiście nie chciało mi się wracać do domu zmienić buty. Droga zajęła mi dwadzieścia minut. Ale przynajmniej wszystkie kości mam całe ;)

W pracy trochę zamieszanie, szef się przepycha z ZUSem w sprawie odbiorów, a ja się przepycham z Szydłowcem o fakturę, na której suma jest o jeden [1!] grosz [GROSZ!] brutto wyższa niż na umowie. Co ja poradzę na to, że program do faktur najwyraźniej ma inną technikę zaokrąglania niż excel, w którym robimy oferty? Eeech, papierologia.

Zjadłam dziś ostatniego ze sporządzonych ostatnio gołąbków- zaszalałam i zrobiłam cały gar, jedliśmy je trzy dni a jednego na próbę wsadziłam w słoik i zapasteryzowałam. Zobaczymy co z niego będzie za kilka miesięcy.. Jak już się porywam i robię tak czasochłonne danie, mogę od razu zrobić na zapas i zakonserwować :) słoik o tyle lepszy, że nie mam za bardzo miejsca w zamrażalniku..

wyglądają niepozornie, ale są oczywiście wegańskie :) farsz zrobiłam na bazie przepisu na pasztet z Jadłonomii, dodałam trochę warzyw, i wyszły pyszne. Tylko kapustę jednak następnym razem wezmę zwykłą- smakuje nam bardziej niż włoska.

Farsz do gołąbków:

200g zielonej soczewicy

100g kaszy jaglanej

2 cebule

2 goździki, 2 ziela angielskie, 2 liście laurowe, 2 kulki jałowca

2 marchewki

kilka pieczarek

sos sojowy

majeranek, cząber/zioła prowansalskie

sól, pieprz

 

i teraz lecimy: soczewicę trzeba ugotować, jaglankę też [gotuję tak, że suche ziarenka zalewam dwa razy większą porcją wody, doprowadzam do wrzenia, zmniejszam moc tak żeby tylko pyrkało i gotuję pod przykryciem aż woda się wchłonie. Nie mieszam!]. Cebulę posiekać,  na patelni rozgrzać troszkę oleju. Wrzucić na olej goździki, ziela, liście i jałowiec, posmażyć chwilkę, wrzucić cebulkę i dusić na niedużym ogniu [żeby się nie zjarała, tylko zeszkliła]. Kiedy będzie gotowa, wyrzucić przyprawy z patelni a cebulkę dodać do ugotowanej kaszy i soczewicy. Całość zblendować, doprawić 3 łyżkami sosu sojowego, łyżeczką majeranku, połową łyżeczki cząbru/ziół prowansalskich, łyżeczką pieprzu i dwiema łyżeczkami soli [takie proporcje są u mnie- mniej więcej]. 

Pieczarki pokroić w kostkę i poddusić na patelni, marchewkę zetrzeć. Dodać jedne i drugie do masy soczewicowej, wymieszać. Et voila! To, co mi zostało po faszerowaniu gołąbków użyłam w formie pasty na kanapki :) Wsadzać w kapustkę, zawijać, dusić 20-30min [zależy od kapusty]. Smakówka!

I teraz w temacie- robiłam przegląd menażerii, ta panienka trochę się wkurzała, że jej gmeram w terrarium. Zdecydowanie nie mi casa es su casa!

no ale śliczna jest, a ślicznym się więcej wybacza ;)

ej, dzisiaj jedziemy na siłownię na trening organizowany przed EnduroES! Świetnie, może uda się wykorzystać te nasze nieszczęsne karnety do Calypso [fatalna siłka]

2015/01/12 16:05:37 Chromatopelma cyaneopubescens weganizm Ptasznik wegańskie gołąbki

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
nuxy
Czas publikacji:
poniedziałek, 12 stycznia 2015 16:05

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • sekretarka.bozeny napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/12 17:04:40:

    Calypso jest fatalna? Bożena ma rzut beretem doń, ale jakoś jej nigdy nie po drodze ;)
    Na widok pajunka Agatka padła trupem, także Bożena musi iść i reanimować.

  • lala.lu napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/18 18:36:06:

    Czy TO jest żywe i w mieszkaniu? Jezu...
    Moim dzieciom na szczęście przeszła fascynacja pająkami w sklepach zoologicznych, bo bym nie dała rady pod jednym dachem.
    Mam za to takie w piwnicy, w której spokojnie mogliby nakręcić sceny z "Władcy pierścienia", dlatego nie schodzę do piwnicy od ok. 15 lat, nie chcę wiedzieć, co tam się rozmnaża i hoduje.

  • nuxy napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/21 10:33:22:

    Bożenko, może calypso nie jest tak od razu fatalna- jest fatalna dla nas, bo nie mamy złotych adidasów, nie lubimy tłumów i wolimy wolne ciężary niż wymyślne maszyny śmierci, a na całą siłownię zestaw hantli jest JEDEN. I trzy sztangi. To śmiesznie malutko jak na nasze potrzeby..mam nadzieję, że się Agatka nie poobijała? ;)

    Lala. lu- ja moją fascynację pająkami i innymi paskudami pielęgnowałam na działce u babci i dziadka, włażąc w mrowisko i dokarmiając krzyżaki.. ach, beztroskie czasy ;)
    te z piwnicy wynajmij, będziesz kosić grubą kasę!

  • sekretarka.bozeny napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/23 09:33:13:

    Bożenę właśnie od Calypso odstraszają te złote adidasy. Nawet do środka nie zaglądała, bo to, co jest PRZED jej zupełnie wystarczy. Ciężarów Bożena i tak nie dźwiga, poza własnym (a to niemało!!).
    Także tego.
    Agatka żyje.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa