Wpis

niedziela, 28 września 2014

Fuerta 1. Fauna powierzchowna

Strasznie męczące jest to ogarnianie zdjęć po urlopie, przepraszam bardzo. Zwłaszcza jeśli dysponuje się pendrajwem-kurczakiem charytatywnym, który jest prześliczny no i charytatywny, ale jednak ma to do siebie że lubi czasem wpierniczyć jakieś dziesięć zdjęć czy trzy filmy, co jednak utrudnia pracę na dłuższą metę.

W każdym razie jestem już bliżej niż dalej, czeka mnie jeszcze wymiana barterowa z koleżanką Aleksandrą i wycinanie klatek z filmów, jednak pierwszą część sprawozdania mogę już..no..sprawozdać ;) także heja:

Fuerteventura, czyli jedna z Wysp Kanaryjskich. Druga którą odwiedziliśmy [w zeszłym roku zaliczyliśmy Teneryfę], więc siłą rzeczy mogliśmy sobie co nieco porównać. Na przykład ogólną prezencję- Teneryfa na północy była zielona, na południu sucha i zjarana. Fuerta wygląda tak na całej powierzchni.

suchość, kamulce, głazy, roślinki zdegenerowane do jakichś powykrzywianych badyli i kolczastych kruszonek. Wielbiciele botaniki nie mają tam za bardzo czego szukać, chyba że róży z jerycha znanej z reklam szamponów. Nieco lokalnych palm i kaktusów widać w miastach, gdzie są podlewane i pielęgnowane przez lokalesów.

Zawiedzie się również ten, kto liczy na rajskie ptaki. Tudzież kanarki.

Fuerta serwuje nam bowiem gołębie-cukrówki

ichnie kruczki

małych pierzastych gangsterów początkowo branych za wróble, ale teraz to już sama nie wiem..

Za to trafiła mi się pewnego ranka pięęękna niespodzianka!

Co za czasy, żeby człowiek musiał lecieć taki kawał drogi od domu żeby dudusia spotkać, chlip.. Dwa były. Niebojące się prawie wcale, za to stroszące pióra i czubki bez opamiętania. Piękne cacuszka! :)

Wśród lądowych stworzeń też raczej nie ma co liczyć na egzotykę

Przypomniało mi się, jak nieodżałowanej pamięci Steve Irwin w jakimś swoim programie zwiedzał egzotyczny zakątek świata i znalazł tam jeża. Jarał się jak dziecko, oglądał go ze wszystkich stron i mówił że pierwszy raz w życiu widzi takie cudo! Cudze chwalicie, prawda :)

kotka pięknotka która nie chciała parówki z puszki. Też coś. Kto by chciał?

Fuerta rzekomo słynie z kóz [nawet sobie naklejkę z kozą kupiłam!], jednak widzieliśmy ich mało i daleko. Nic dziwnego, skoro na tej wyspie nic nie rośnie to co one mają niby jeść, kamienie? Zdjęcia kóz ni mom. Podobnie jak zdjęcia jaszczurek, bo też widzieliśmy tylko jednego gekona który natychmiast się skitrał, i dużo takich małych niby-zwinek, szybszych niż migawka. 

Reszta relacji na dniach :) teraz idę szaleć w kuchni.

2014/09/28 16:58:33 ptaki dudek fuerteventura

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
nuxy
Czas publikacji:
niedziela, 28 września 2014 16:58

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • sekretarka.bozeny napisał(a) komentarz datowany na 2014/09/28 20:36:19:

    No rzeczywiście bardzo swojskie klimaty jeśli chodzi o mieszkańców :D Zupełnie jak u Bożeny za płotem, wycinajac dudka - takiego to Bożena raz w guglach widziała, a na żywo niet. :) Wyczekujem dalszych kawałków wyspy! :)

  • squirk napisał(a) komentarz datowany na 2014/09/30 03:12:53:

    Przyroda bardzo udana ale kotek, oczywiście, naj naj. Chciałabym mieć kota ale dobra i Mysz, zwłaszcza moja Mysz. :-)

    PS. Chodź na grupę kulinarną, co? Zaprosiłam Cię w komentarzu u siebie, masz rewelacyjne pomysły, będę Cię naciskać ;-)

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa